Rynek pracy w USA zdecyduje, czy Fed utrzyma zakłady na wrześniową podwyżkę stóp

Komentarze walutowe
04. 09. 2026 | Tomas Kudela

Wystąpienie Kevina Warsha w Jackson Hole zdecydowanie przywróciło na stół zakłady na podwyżkę stóp procentowych podczas wrześniowego posiedzenia Fedu. Ostatnim dużym elementem, który może jeszcze zmienić ten obraz, są dane z amerykańskiego rynku pracy. Jeśli okażą się słabsze, USD może zacząć oddawać zyski zbudowane w trakcie tego tygodnia.

FED
FED

To ważne również dla PLN, który po posiedzeniu NBP nie dostał mocnego krajowego impulsu. Narodowy Bank Polski pozostaje w trybie wait-and-see, a EURPLN utrzymuje się powyżej 4,30. Do przełamania tej bariery potrzebny będzie albo bardziej gołębi Fed, albo bardziej jastrzębi NBP. Same solidne dane z polskiej gospodarki na razie nie wystarczają.

Gdy w zeszły piątek Kevin Warsh zaczynał swoje pierwsze wystąpienie w Jackson Hole jako przewodniczący Fedu, zaczął lekko. Najpierw powiedział rynkowi, z kim najlepiej chodzić po górskich szlakach wokół Jackson Hole — z Benem Bernankem, gdyby ktoś planował taką wyprawę — a potem przeszedł do perspektyw amerykańskiej gospodarki. W jego ocenie gospodarkę USA mają w kolejnych latach napędzać przede wszystkim AI oraz inwestycje związane z jej rozwojem.

W ostatniej części, która dla rynków była oczywiście najważniejsza, Warsh przedstawił znacznie bardziej optymistyczny obraz amerykańskiej gospodarki, niż inwestorzy mogli oczekiwać po danych napływających z USA w ostatnich tygodniach. Według Warsha rynek pracy nadal pozwala znaleźć zatrudnienie większości osób, które chcą pracować, a sama gospodarka pozostaje w solidnej kondycji. Dodatkowym czynnikiem wspierającym gospodarkę ma być rozwój AI, który może poprawiać produktywność i wspierać inwestycje.

Mówiąc krótko: nie była to kapitulacja przed słabszymi danymi. Warsh zwrócił także uwagę na presję inflacyjną, której Fed nie może ignorować. Rosnące wcześniej zakłady na pozostawienie stóp bez zmian dostały więc zimny prysznic, a rynek wrócił do scenariusza bazowego, czyli podwyżki stóp procentowych Fed o 25 punktów bazowych — z przedziału 3,50–3,75% do 3,75–4,00%.

Po tygodniu uwaga rynku ponownie wraca do danych. Rynek pracy jest jednym z filarów amerykańskiej polityki pieniężnej, ponieważ Fed ma dbać jednocześnie o stabilność cen i możliwie pełne zatrudnienie. Dlatego wyraźne pogorszenie danych z rynku pracy nie może zostać przez Fed zignorowane.

W tym miejscu wchodzą dzisiejsze payrolls. Jeśli dane potwierdzą optymizm Warsha z poprzedniego tygodnia, rynek może umocnić zakłady na podwyżkę stóp, a USD będzie miał przestrzeń do dalszego wzrostu. Jeśli jednak napłynie słabszy zestaw danych, sytuacja znów się skomplikuje. Warsh pokazał optymistyczny scenariusz, ale niczego rynkowi nie obiecał. W takim układzie inwestorzy mogą wrócić do niepewności, a USD może cofnąć się w stronę 1,1700 na EURUSD. W przypadku wyraźnie słabszych danych nie można wykluczyć także przełamania tej bariery.

Posiedzenie NBP przyniosło niewiele nowości

NBP zgodnie z oczekiwaniami pozostawił stopy procentowe bez zmian i nadal pozostaje w trybie wait-and-see. Przy celu inflacyjnym na poziomie 2,5% oraz paśmie odchyleń ±1 punkt procentowy polski bank centralny nie musi na razie spieszyć się ze zmianą retoryki tak mocno, jak robiłyby to banki centralne z mniejszą tolerancją na odchylenia inflacji. PLN pozostaje więc pod silnym wpływem amerykańskiej polityki pieniężnej, zwłaszcza oczekiwań dotyczących ścieżki stóp w USA.

Problem polega na tym, że jeśli NBP nie chce podnosić stóp, PLN reaguje bardziej nerwowo na wzrost oczekiwań dotyczących stóp w USA niż na samą stabilizację polityki Fedu. Przy scenariuszu wyższych amerykańskich stóp odpływ kapitału z Polski może mieć dla rynku więcej sensu niż kupowanie polskich aktywów tylko dlatego, że Fed być może nie będzie dalej zacieśniał polityki.

Dodatkowym ciężarem dla PLN pozostaje napięcie polityczne oraz geograficzna bliskość wojny rosyjsko-ukraińskiej. Rynek może postrzegać Polskę jako bardziej wrażliwą na ryzyka związane z konfliktem, w tym także na ryzyka hybrydowe.

Poziom 4,30 na EURPLN pozostaje więc na razie wsparciem dla pary walutowej, a z punktu widzenia złotego — barierą dla jego dalszego umocnienia w krótkim terminie. Rynek nie jest w stanie trwale zejść poniżej tego poziomu. Zmienić mogłaby to albo bardziej jastrzębia NBP, albo bardziej gołębi Fed. Na jedno i drugie trzeba jeszcze poczekać.

Dla firm z otwartą ekspozycją w PLN dzisiejsze dane z USA oznaczają krótkoterminowe ryzyko podwyższonej zmienności, zwłaszcza jeśli wynik wyraźnie odbiegnie od oczekiwań. Słabsze payrolls mogłyby otworzyć złotemu przestrzeń do ostrożnego umocnienia, natomiast mocne dane wspierałyby scenariusz wyższych stóp w USA i tym samym presję na słabszego PLN.

LinkedIn ShareTwitter ShareFacebook share