Po tegorocznych midterms w USA dojdzie do wyraźnej zmiany układu sił w amerykańskim Kongresie. Demokraci zdobyli większość w obu izbach, a Donald Trump straci przewagę, jaką dawała mu większość w pierwszej połowie kadencji. W Senacie Demokraci mają na razie 54 mandaty, a Republikanie 44. W Izbie Reprezentantów Demokraci zdobyli dotychczas 253 mandaty, a Republikanie 157. Wyniki nie są jeszcze ostateczne, ponieważ liczenie głosów nadal trwa.
Dla Trumpa oznacza to bezpośrednie problemy. Utrata większości w Izbie Reprezentantów znacznie utrudni przyjmowanie ustaw i może skomplikować uchwalanie budżetu. Spodziewamy się również sporów wokół podniesienia limitu zadłużenia, do którego może dojść mniej więcej w połowie 2027 roku. Pojawia się tu ryzyko faktycznego impasu, ponieważ Trump nadal dysponuje prawem weta, a Demokraci nie mają wystarczającej liczby głosów, aby je odrzucić. Byłoby to możliwe tylko w przypadku buntu części republikańskich ustawodawców.
Utrata większości w Senacie oznacza natomiast problemy z zatwierdzaniem kandydatów na różne stanowiska.
Możliwe jest także powoływanie komisji śledczych, czego Republikanie z oczywistych względów dotychczas nie robili.
Pierwszą reakcją rynku był środowy spadek postrzeganego ryzyka i wzrosty na giełdach. W czwartek rynki częściowo jednak otrzeźwiały. Obecnie największym zagrożeniem wydaje się osłabienie wzrostu gospodarczego napędzanego ogromnymi inwestycjami w sektor AI. Donald Trump oparł część swojej strategii gospodarczej na wspieraniu AI. Tak pozytywne podejście jest wśród Demokratów mniej powszechne. Można zatem zakładać, że nie będą równie hojni w przyznawaniu zachęt, a jednocześnie mogą dążyć do zaostrzenia regulacji.
Zagrożona może być również część inwestycji w data centers potrzebne do rozwoju AI. Projekty te budzą sprzeciw społeczny ze względu na wysokie zużycie wody i energii elektrycznej. Sektor AI może więc otrzymać mniej zachęt i zostać objęty surowszymi regulacjami.
Za pozytywny element wyborów uznajemy gotowość Donalda Trumpa do zaakceptowania ich wyniku.
Poza sporami w Kongresie możliwe są również napięcia wewnątrz Partii Republikańskiej. Wielu kandydatów mocno wspieranych przez Donalda Trumpa poniosło wyraźne porażki. Partia może więc zacząć zadawać sobie pytanie, na ile Trump wciąż jest dla niej atutem, a na ile staje się obciążeniem. Jedną z osób wymienianych jako potencjalny otwarty buntownik jest sekretarz stanu Marco Rubio. Mówi się o nim także jako o możliwym przyszłym kandydacie Partii Republikańskiej na prezydenta.
Posiedzenie NBP przyniosło stabilizację stóp, ale zmianę perspektyw
Zgodnie z oczekiwaniami rynku NBP pozostawił stopy procentowe bez zmian. Istotnie zmieniła się jednak projekcja, która wskazuje na znacznie wyższą inflację w 2027 roku. Z wcześniejszego przedziału 1,5–4,0% przeszliśmy do poziomu 3,1–5,3%. Oznacza to, że NBP oczekuje inflacji powyżej celu.
Message jest więc taki, że NBP dostrzega październikowy spadek inflacji, ale obawia się jej ponownego wzrostu w przyszłym roku. W rezultacie komunikacja ma raczej jastrzębi wydźwięk: nie zakłada obniżek stóp i sygnalizuje gotowość do interwencji, jeśli inflacja z obecnych, jeszcze akceptowalnych poziomów ponownie ruszy na północ. Skalę ewentualnego zacieśnienia polityki pieniężnej będzie jednak ograniczać obawa o spowolnienie polskiej gospodarki.
Ciekawym elementem jest również wskazanie przez NBP polityki fiskalnej jako jednego z czynników ryzyka dla inflacji. Wcześniej zdarzało się to stosunkowo rzadko.
PLN pozostaje pod presją
Na tle innych banków centralnych NBP nadal prowadzi dość ostrożną komunikację, choć jej ton stopniowo staje się bardziej jastrzębi. Spadek postrzeganego ryzyka na rynku jest dobrą wiadomością dla PLN i pozwolił na zejście EURPLN poniżej 4,40.
Dalsze umocnienie PLN jest możliwe pod warunkiem kontynuacji spadku rentowności US Treasuries oraz ewentualnego uspokojenia sytuacji w Ukrainie lub zmniejszenia obaw przed eskalacją wojny z Iranem. Donald Trump mówił o niej przed wyborami, ale dotychczas nie zdecydował się na taki krok — choć weekend dopiero przed nami.
Jeśli PLN będzie się dalej umacniał, po przełamaniu poziomu 4,40 najbliższe supporty dla EURPLN znajdują się na 4,37 i 4,35. Z kolei osłabienie PLN oznaczałoby powrót EURPLN powyżej 4,40, z kolejną rezystencją na poziomie 4,42.