W ostatnich dniach prysły ostatnie nadzieje na obniżki stóp procentowych w USA. Zostały one pogrzebane przez dane o inflacji za kwiecień. W kwietniu tempo wzrostu cen w ujęciu rocznym wyniosło bowiem 3,8%, co przewyższyło rynkowe oczekiwania na poziomie 3,7%. Po marcowym odczycie rzędu 3,3% jest to rozwój sytuacji niepokojący, aczkolwiek zrozumiały.
Stany Zjednoczone wchodziły w konflikt z Iranem z wyższym poziomem inflacji niż Europa, i ten wyższy poziom startowy teraz uderza rykoszetem. Rynki zdają sobie sprawę, że przy niemal 4-procentowym wzroście cen nie ma miejsca na nadzieje na cięcia stóp, i przesuwają się w stronę jastrzębich oczekiwań.
Kolejnym powodem studzącym nadzieje na niższe stopy jest ostatnie posiedzenie FOMC, na którym trzech członków komitetu odmówiło poparcia komunikatu zawierającego wzmiankę o tegorocznych obniżkach. To kolejny sygnał, że FOMC nie sprzyja luzowaniu polityki pieniężnej oraz że utrzymanie stóp na obecnym poziomie należy traktować jako scenariusz bazowy i optymistyczny. W rezultacie USD zyskuje na wartości i prawdopodobnie przebije poziom 1,170.
Szczyt USA–Chiny trwa w najlepsze i trzeba przyznać, że Donald Trump udał się na niego z pozycji, która nie jest dla niego zbyt komfortowa. Przełożenie szczytu mogło dać USA lepszą kartę przetargową poprzez zyskanie czasu na zakończenie konfliktu. Teraz jednak okazało się, że Iran jest w stanie stawiać opór amerykańskiej potędze militarnej. Chiński prezydent mógłby pomóc Trumpowi zarówno w kwestii Iranu, jak i Rosji, ale w obu przypadkach Pekin wie, że jego wsparcie nie będzie tanie – pozostaje pytaniem, czy amerykański prezydent będzie skłonny zapłacić cenę, jakiej zażądają Chińczycy. Oczywiste jest, że kartą przetargową będzie Tajwan. Paradoksalnie wyjściem dla Trumpa mogłoby być porozumienie z Chinami wyłącznie w kwestiach handlowych, bez angażowania się w geopolitykę.
PLN reaguje na obecne wydarzenia bardzo wrażliwie. Jego kurs tradycyjnie podlega ryzyku związanemu ze stopami procentowymi w USA – skłonność rynków do obstawiania wyższych stóp w Stanach hamuje umocnienie złotego. Waluta jest poza tym wspierana przez jastrzębi NBP, który nie wykazuje chęci do obniżek, oraz przez solidny wzrost gospodarczy (w marcu odnotowano dwucyfrowe wzrosty sprzedaży detalicznej i produkcji przemysłowej). Poziom 4,25 na parze EUR/PLN na razie się utrzymuje, ale jeśli rynki zaczną brać pod uwagę możliwość podwyżek stóp w USA w najbliższym czasie lub jeśli polska gospodarka zacznie publikować słabsze dane, kurs PLN może przekroczyć 4,25. Z kolei impulsem do umocnienia złotego mogłoby być wyhamowanie inflacji w USA.