Polskie dane makroekonomiczne w tym tygodniu przebijały jedno oczekiwanie rynku za drugim. Mamy za sobą prawie 9,4% wzrost produkcji przemysłowej rok do roku (YoY), a sprzedaż detaliczna rośnie w tempie 9,8% YoY. Choć w przypadku sprzedaży detalicznej może to być efekt „zatowarowania” przez konsumentów, zanim ceny wystrzelą na wyższe poziomy z powodu wojny z Iranem, liczby te są bardzo solidne.
W produkcji przemysłowej odnotowano masowy wzrost w kategorii modernizacji i napraw maszyn. Wzrost o ponad 30% YoY nie da się wyjaśnić jedynie czynnikami sezonowymi czy liczbą dni roboczych. Polski przemysł w marcu wyraźnie przyspieszył tempo odnowy parku maszynowego, co jest jasnym dowodem na oczekiwania dalszego wzrostu produkcji jako takiej.
Kevin Warsh w Senacie nie zachwycił rynków
Przesłuchanie Kevina Warsha, nominata Donalda Trumpa na przewodniczącego FOMC, nie przyniosło rynkom tak potrzebnego uspokojenia. Warsh w dużej mierze trzymał się retoryki stosowanej przez Trumpa, zwłaszcza w kwestii ostrej krytyki poprzedniego kierownictwa Fed. U części uczestników rynku budzi to uzasadnione wątpliwości co do jego niezależności. Warsh wysunął ponadto tezę, że „inflacja jest kwestią wyboru”, co skłania rynki do spekulacji, czy Donald Trump nie planuje redukcji zadłużenia USA właśnie za pomocą inflacji, która miałaby ten dług „pożreć”. To prowadziłoby jednak do deprecjacji dolara, czego część Amerykanów nie akceptuje, a rynkom spędza sen z powiek. Celowo stymulowana inflacja byłaby głębokim gamechangerem i podważyłaby perspektywy USD jako waluty rezerwowej. Nominacja Warsha będzie prawdopodobnie jeszcze przedmiotem politycznego handlu – pojawiają się głosy, że niektórzy republikańscy senatorowie uzależniają swoje poparcie od zakończenia dochodzeń wymierzonych w obecnego szefa FOMC, Jerome’a Powella.
Perspektywy
Rynki globalne pozostają w napięciu. Przedłużenie zawieszenia broni na czas nieokreślony przez USA jest dobrą wiadomością, ale inwestorom brakuje drugiego kroku: ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz, która pozostaje zamknięta już niemal tydzień. Sytuacja jest o tyle trudniejsza, że kwestia jej otwarcia najwyżej nie jest obecnie przedmiotem negocjacji. Według oświadczeń Donalda Trumpa strona irańska nie jest zjednoczona – można przypuszczać, że trwa spór między Gwardią Rewolucyjną a rządem. Trump, oprócz otwarcia cieśniny, domaga się rezygnacji Iranu z programu nuklearnego i oddania wzbogaconego uranu. Na to Teheran, co zrozumiałe, nie chce przystać.
Choć prezydent Trump stara się sprawiać wrażenie, że ma dużo czasu, nie jest on całkowicie pozbawiony deadline’ów. Amerykańskie prawo (War Powers Resolution) jasno mówi, że prezydent ma prawo prowadzić działania zbrojne przez 60 dni, po czym musi prosić Kongres o zgodę na ich kontynuację. Te 60 dni upłynie na początku maja, a to, czy Kongres będzie skłonny zatwierdzić dalszą walkę, pozostaje pod znakiem zapytania. Rynki w tym tygodniu raczej trzeźwieją po euforii z ubiegłego piątku. Cieśnina pozostaje zamknięta, więc ceny i kursy wracają do poziomów z zeszłego tygodnia. Surowce niemal odrobiły wcześniejsze spadki i jeśli nie pojawią się informacje o przełomie w negocjacjach, należy liczyć się z dalszą presją na ich stopniowe drożenie. Na obecnej sytuacji zyskuje dolar, który przebił poziom 1,170 na parze EUR/USD. W normalnych warunkach PLN prawdopodobnie by tracił, ale solidne dane z krajowej gospodarki jak na razie chronią go przed presją ze strony USD. Jeśli ten trend się utrzyma, możemy handlować poniżej 4,25 na EUR/PLN z supportem na poziomie 4,23. W przypadku przełomu w negocjacjach możliwy jest test poziomu 4,20. Z kolei dalsze przeciąganie obecnego stanu zawieszenia może zepchnąć złotego powyżej 4,25, zwłaszcza jeśli sytuacja zacznie zmierzać w stronę wznowienia działań wojennych.