Pierwsze tegoroczne posiedzenie FOMC nie wiązało się z oczekiwaniami zmiany stóp procentowych. Rynek zakładał ich utrzymanie na poziomie 3,75%. Przewidywalny był również stosunek głosów. FED ponownie nie osiągnął wcześniej standardowej jednomyślności, pojawiły się dwa głosy odrębne – oba opowiadające się za obniżką stóp o 25 pkt bazowych.
W tym miejscu pojawiło się jedno z nielicznych zaskoczeń styczniowego posiedzenia. Najmłodszy stażem członek FOMC, nominowany przez Trumpa Stephen Miran, na wcześniejszych posiedzeniach głosował za bardziej agresywnym cięciem stóp. Tym razem nie poparł już 50 punktowej obniżki, opowiadając się jedynie za redukcją o 25 pkt bazowych. Większość z dziesięciu członków zagłosowała za pozostawieniem stóp bez zmian.
Zmiana stanowiska Mirana – z poparcia obniżki o 50 pkt do 25 pkt – może być interpretowana jako bardziej jastrzębia, choć bez wyraźnej reakcji rynkowej. Kolejne komentarze były już raczej przewidywalne i wpisywały się w aktualny obraz amerykańskiej gospodarki. Z perspektywy rynku inflacja się uspokoiła, a członkowie FOMC pozytywnie oceniają fakt, że presje inflacyjne w usługach słabną. Gospodarka prezentuje lepsze wyniki, a poprawą może pochwalić się również rynek pracy, który – zgodnie z oświadczeniem z konferencji prasowej – ustabilizował się.
Z punktu widzenia rynku posiedzenie miało jednak niewielki wpływ na oczekiwania dotyczące stóp procentowych. Rynek nadal zakłada, że obniżki o 25 pkt bazowych mogłyby nastąpić najwcześniej w czerwcu 2026 r.
Obecnej zmienności na USD nie można jednak przypisywać wyłącznie posiedzeniu FOMC. Już na początku tygodnia pojawiły się informacje, że japoński bank centralny mógł – prawdopodobnie we współpracy z FED-em – przeprowadzić interwencję walutową w celu umocnienia jena, bądź że prowadzi w tym zakresie rozmowy z FED-em.
Rynek postrzega tę sytuację jako ostatni krok przed ewentualną skoordynowaną akcją, przy czym wciąż obowiązuje jedna podstawowa zasada: Don’t fight the Fed. W rezultacie doszło do szybkiego zamykania spekulacyjnych pozycji na USD/JPY, co doprowadziło do osłabienia dolara i umocnienia jena. Komentarze globalnych banków pozostają raczej ostrożne, choć niektóre sugerują, że do pewnej formy interwencji mogło już dojść.
Dla banków centralnych środowisko podwyższonej niepewności jest korzystne, ponieważ ogranicza zachowania spekulacyjne, które mogłyby przesunąć rynek w niepożądanym kierunku. Również ten epizod prawdopodobnie przyczynił się do złagodzenia długoterminowej presji na osłabienie JPY.
Polski złoty zareagował na sytuację umocnieniem, ponieważ słabszy dolar tradycyjnie wspiera PLN. Dzięki temu ruchowi przetestowany został poziom 4,18, jednak utrzymująca się niepewność dotycząca ewentualnej interwencji na razie ogranicza dalszy apetyt na umocnienie. Trwalsze przebicie poziomu 4,18 może zatem jeszcze chwilę potrwać.