Banki centralne miały swoje posiedzenia, kolejne decyzje już w przyszłym tygodniu

Komentarze walutowe
11. 09. 2026 | Tomasz Kudela

W tym tygodniu decyzje podejmowały dwa banki centralne: polski i europejski. Oba zachowały się zgodnie z oczekiwaniami rynku. ECB podniosła stopy procentowe, a NBP pozostawił je bez zmian. Rynek EURUSD prawdopodobnie liczył jednak na nieco mocniejszy sygnał ze strony ECB, dlatego euro po posiedzeniu traci. PLN pozostaje w okolicach 4,30 za euro i najpewniej czeka na decyzję Fedu w przyszłym tygodniu.

Inflace 6.png
Inflace 6.png

Stanowisko NBP okazało się zaskakująco bliskie temu, które bank prezentował jeszcze przed wakacjami. Wtedy sytuacja była jednak inna: ceny ropy i gazu były wyraźnie niższe, a nadzieje na porozumienie z Iranem większe. Presja inflacyjna nie była więc tak silna jak obecnie. Rynek zakładał, że w komunikacji NBP może pojawić się pewne zaostrzenie tonu, ale tak się nie stało. Przekaz raczej utwierdził inwestorów w przekonaniu, że do końca roku nie ma co liczyć na wzrost stóp procentowych.

Adam Glapiński powiedział jedynie, że przestrzeń do obniżek stóp, o której mówiło się latem, zniknęła. Jednocześnie zasugerował, że nie widzi obecnie miejsca także na podwyżki, być może nawet do połowy 2027 roku. Inflacja w Polsce wzrosła do 3,4%, czyli znajduje się przy górnej granicy dopuszczalnego pasma odchyleń od celu NBP. Sam bank centralny przyznaje przy tym, że pojawiają się ryzyka inflacyjne związane przede wszystkim z droższą energią i paliwami.

W tym kontekście można powiedzieć, że NBP odszedł od najbardziej dovish tonu z wakacji, ale nadal nie wygląda na bank centralny, który chciałby prewencyjnie zaostrzać politykę monetarną. Bardziej prawdopodobny wydaje się scenariusz, w którym NBP przez pewien czas zaakceptuje nieco wyższą inflację, jeśli ceną za agresywniejsze podwyżki miałoby być mocniejsze schłodzenie gospodarki.

ECB z kolei, zgodnie z oczekiwaniami, podniosła stopy procentowe o 25 punktów bazowych. Stopa depozytowa została zwiększona z 2,25% do 2,50%. Sam hike był już przez rynek w dużej mierze wyceniony, dlatego ważniejsze było to, co Christine Lagarde powie o dalszych krokach. Szefowa ECB odmówiła jednak deklaracji w sprawie konkretnej ścieżki stóp. Podkreśliła, że Rada Prezesów będzie analizować dane z posiedzenia na posiedzenie i reagować w zależności od sytuacji. Rynek prawdopodobnie liczył na mocniejszy commitment do dalszego zacieśniania polityki monetarnej, dlatego euro po posiedzeniu raczej traci. Podobnie jak w przypadku NBP, jako główne ryzyko inflacyjne wskazano konflikt na Bliskim Wschodzie. Bardziej hawkish wydźwięk posiedzenia wzmacnia także fakt, że ECB lekko podniosła prognozę wzrostu PKB w strefie euro. Innymi słowy, bank centralny zdaje się wierzyć w odporność europejskiej gospodarki bardziej niż rynek.

EURUSD spada po posiedzeniu ECB. Mimo że bank podniósł stopy i nie wykluczył kolejnych podwyżek, inwestorzy najwyraźniej oczekiwali silniejszego sygnału w sprawie walki z inflacją. Para testuje okolice 1,160, a dodatkowym czynnikiem jest rosnące prawdopodobieństwo podwyżki stóp przez Fed w przyszłym tygodniu. Według CME FedWatch rynek przypisuje takiemu ruchowi około 70% prawdopodobieństwa. Kluczowa będzie jednak nie tylko sama decyzja Fedu, ale także nowy guidance dotyczący dalszej ścieżki stóp. W globalnej gospodarce znów rosną ryzyka inflacyjne. Jeśli ceny ropy i gazu będą dalej szły w górę, trzeba liczyć się z ryzykiem dłuższego okresu restrykcyjnej polityki monetarnej.

Perspektywa wyższych stóp w USA może być negatywną informacją także dla PLN. Złoty pozostaje pod wpływem stanowiska NBP, który na razie nie sygnalizuje gotowości do aktywnej walki z rosnącymi cenami i może przez pewien czas tolerować podwyższoną inflację. To sprawia, że bilans ryzyk dla PLN przesuwa się w mniej korzystnym kierunku. Jeśli presja na osłabienie złotego będzie kontynuowana, kolejnymi poziomami do obserwacji mogą być 4,32 i 4,35 EUR/PLN.

LinkedIn ShareTwitter ShareFacebook share