Nowy przewodniczący Fedu, Kevin Warsh, udał się do Kongresu na regularne przesłuchanie przed ustawodawcami. Wydarzenie to zawsze przyciąga uwagę rynków i niesie ze sobą ryzyko podwyższonej zmienności. O ile bowiem przed dziennikarzami można w pewnym stopniu uniknąć niewygodnych pytań, o tyle pole manewru przed wybranymi kongresmenami jest znacznie mniejsze.
Warsh nie wkroczył do przesadnie przyjaznego środowiska. Głównie politycy Partii Demokratycznej chcieli wiedzieć, jak zamierza zagwarantować niezależność Fedu, natomiast wszyscy bez wyjątku pytali o perspektywy dla stóp procentowych i inflacji.
Jeśli rynki miały obawy, że Warsh będzie chciał ulec naciskom i przeprowadzić tak głośno postulowane przez Donalda Trumpa obniżki stóp procentowych, to pod tym względem nowy szef Fedu zaprezentował się jako wyraźnie jastrzębi. Przesłuchanie rozpoczęło się niemal bezpośrednio po publikacji danych o inflacji za czerwiec, która niespodziewanie wyhamowała poniżej oczekiwań. Inflacja ogółem spadła z 4,2% do 3,5%, a inflacja bazowa z 2,9% do 2,6%.
Część uczestników rynku bacznie obserwowała, czy Warsh wykorzysta tę okazję i spróbuje przesunąć rynkowy konsensus w bardziej gołębim kierunku – czyli tak, jak jeszcze niedawno życzyłby sobie Donald Trump. Słowa Warsha jednak mocno stonowały te nastroje. Stwierdził on wprost, że choć niektórzy uważają inflację za pokonaną, on z pewnością nie podziela tego poglądu. Chwilę później dodał, że niezależność Fedu jest dla niego wartością nienaruszalną (sacrosanct). Na poziomie retorycznym bardzo zręcznie wzmocnił wizerunek Fedu jako instytucji apolitycznej i rozwiał obawy o nadmierną uległość wobec Donalda Trumpa, którego jest przecież nominatem.
Nowy przewodniczący ma również ambicje przebudowy struktury Fedu. Plany te jednak mają niewiele wspólnego z wizją Trumpa. Jeśli zostaną wdrożone tak, jak opisuje je Warsh, jego działania mogą wręcz wzmocnić niezależność banku centralnego. Warsh chce powołać pięć eksperckich grup roboczych, które będą analizować konkretne obszary gospodarki i pełnić funkcję organów doradczych dla FOMC.
Podsumowując, Warsh nie zdecydował się na potencjalnie ryzykowny i kontrowersyjny zwrot w stronę bardziej gołębiej retoryki. Wybrał ostrożność i konsekwentnie buduje wizerunek Fedu jako niezależnej, wysoce eksperckiej instytucji, której głównym celem pozostaje stabilność cen, podczas gdy inne nałożone na nią zadania chce przesunąć na dalszy plan.
Na fali słabszej inflacji w USA PLN próbuje korygować wcześniejsze spadki, jednak ogólny sentyment rynkowy hamuje jego aprecjację. Jastrzębi Warsh w połączeniu z ostrożnym podejściem NBP wywierają presję na osłabienie złotego i na razie utrzymują kurs powyżej poziomu 4,30 EURPLN. Wyraźniejszy zwrot bez zmiany któregoś z tych dwóch czynników wydaje się mało prawdopodobny. Z drugiej strony można zakładać, że oba te czynniki są już w dużej mierze zdyskontowane przez rynek. Dotychczasowe osłabienie złotego wynika przede wszystkim z rosnącej dywergencji oczekiwań dotyczących ścieżki stóp procentowych między jastrzębio nastawionymi Fedem i EBC a znacznie bardziej ostrożnym oraz wyczekującym NBP.