Narodowy Bank Polski na ostatnim posiedzeniu pozostawił stopy procentowe bez zmian i pozostaje w trybie wait-and-see. Wstępny odczyt inflacji za maj pokazał jedynie niewielkie obniżenie dynamiki cen – z 3,2% do 3,1% r/r – przy czym wynik ten znalazł się poniżej konsensusu rynkowego. NBP nie widzi więc na ten moment wyraźnej potrzeby dalszego zacieśniania polityki monetarnej.
Łagodne spowolnienie inflacji obserwujemy także w krajach regionu, takich jak Czechy czy Niemcy. Jednocześnie przestrzeń do obniżek stóp procentowych pozostaje ograniczona ze względu na utrzymujące się ryzyka inflacyjne oraz napięcia geopolityczne.
Globalne otoczenie gospodarcze nadal jest złożone. Mimo względnej stabilizacji na rynku ropy, ryzyko szoku surowcowego – wynikającego z ewentualnych długotrwałych ograniczeń transportu przez Cieśninę Ormuz oraz spadku globalnych zapasów ropy – pozostaje aktualne. W takich warunkach NBP preferuje podejście ostrożne, polegające na bieżącej analizie napływających danych, przy jednoczesnej deklaracji gotowości do reakcji w razie potrzeby.
Obecna stabilizacja inflacji wynika w dużej mierze z faktu, że ceny ropy pozostają poniżej swoich niedawnych maksimów. Rynki zakładają również możliwość osiągnięcia porozumienia między USA a Iranem, co mogłoby umożliwić pełne otwarcie Cieśniny Ormuz dla żeglugi komercyjnej.
Notowaniom ropy sprzyja także fakt, że część transportu przez cieśninę nadal się odbywa. Ograniczenia nie mają charakteru całkowitej blokady, co pozwala utrzymać ceny ropy Brent poniżej poziomu 100 USD za baryłkę. Dla rynków kluczowe pozostaje to, że transport faktycznie funkcjonuje – często ważniejsze niż oficjalne komunikaty polityczne. W końcu gospodarka realna reaguje przede wszystkim na fizyczną dostępność paliw, a nie na deklaracje polityczne.
Kurs złotego pozostaje wrażliwy również na dane z gospodarki amerykańskiej oraz oczekiwania dotyczące polityki Fed. Obecnie wskaźnik CME FedWatch Tool wskazuje około 50% prawdopodobieństwo utrzymania stóp procentowych w USA bez zmian do końca roku, przy czym pozostałe 50% implikuje co najmniej jedną podwyżkę stóp w 2026 roku. Oczekiwania te wynikają głównie z utrzymującej się presji inflacyjnej w USA, powiązanej m.in. z konfliktem z Iranem oraz debatą nad wprowadzeniem nowych ceł importowych.
W tym otoczeniu złoty wyhamował wcześniejsze umocnienie i porusza się w okolicach poziomu 4,23 za euro. Rynek oczekuje pozytywnego impulsu – najlepiej w postaci deeskalacji konfliktu i pełnego otwarcia Cieśniny Ormuz. Bez takiego scenariusza dalsze umocnienie złotego będzie ograniczane przez oczekiwania wyższych stóp w USA oraz czynniki geopolityczne.
W scenariuszu pozytywnym można zakładać test poziomu 4,20. Z kolei eskalacja napięć lub bardziej jastrzębia retoryka Fed mogłyby zwiększyć presję na złotego i doprowadzić do testu poziomu 4,25.